czwartek, 1 sierpnia 2013

Od Alvina-CD historii Milki

-Przejdziemy się gdzieś?-spytała Milka.
-No pewnie!
Skręciliśmy w wąską ścieżkę.Niedaleko płynął strumyk.Podeszliśmy do niego.
-Czasem tu przychodzę i odpoczywam na drzewie nad tym strumykiem.Miło jest tak tu sobie poleżeć,do tego pełno rośnie tu róży i ich zapach unosi się w powietrzu.
Nagle na ścieżkę wybiegły dwa szczeniaki.Nawet na nas nie zwróciły uwagi.Pobiegły gdzieś w gąszcz.Rozmawiałem chwilę z Milką,a potem wyszliśmy na drogę główną w Parku Miejskim.Przychodzili tutaj wszyscy mieszkańcy Twin Peaks razem ze swoimi zwierzętami lub bez nich.Nagle koło nas pojawiła się Asia.
-Cześć Alvin!-przywitała się.
-Cześć!Asia,to jest Milka,nasza nowa sąsiadka.
-Hej-powiedziała Milka.
-Jesteś tu nowa?Ja też niedawno się wprowadziłam.Co robicie?
-Spacerujemy i rozmawiamy-odpowiedziałem.
-Mogę się przyłączyć?
-Oczywiście!
-Widziałam takie ciekawe miejsce,chodźcie,zaprowadzę was.

<Asia dokończ>
-

środa, 31 lipca 2013

Od Milki-,,Jak dotarłam"

Pan Karol szykował się gdzieś.Kiedy był już gotowy powiedział.
-Milko,jedziemy na badania kontrolne.

Przy gabinecie miałam pewne obawy jak właściciel zareaguje na nieco więcej kotów....

Po badaniach weterynarz powiedział.

-Panie Karolu ....Muszę panu coś powiedzieć.Otóż...pańska kotka naj prawdopodobnie jest w ciąży.Czy chciałby pan zrobić USG.
-Mam w domu kocura tej samej rasy...na pewno kocięta są rasowe.Mimo to chce się dowiedzieć ile ich będzie.

Karol sprawiał wrażenie zadowolonego.Specjalnie zakupił kocura Maurego abym urodziła rasowe kocięta z których Karol miałby same pieniądze.
Jakaś pani wzięła mnie do jakiegoś pomieszczenia.Po zbadaniu mi brzucha pielęgniarka powiedziała coś panu weterynarzowi,a weterynarz Karolowi.Karol zaśmiał się.
-To jakaś pomyłka...proszę o jeszcze jedno badanie.
Za drugim badaniem Karol już nie miał uśmiechu na twarzy.
-Co pan zamierza zrobić?
-Hm...kotka urodzi te kocięta....

Wsiadłam do samochodu.Nie jechaliśmy do domu tylko do jakiegoś obcego miejsca.
-Pamiętasz co powiedziałem u weterynarza?Urodzisz te kocięta....ale nie u mnie.

Karol perfidnie wyrzucił mnie z samochodu na jakąś ulicę.Kilka dni się błąkałam aż w końcu kiedy przechodziłam koło jakiejś pani ona powiedziała.
-Och....Ty...pewnie będziesz mieć kociaki...ale twoje żebra....jesteś bardzo chuda.No choć...Zobaczmy czy na obroży masz imię....Milka!

Pani Danuta była bardzo miła.Od razu gdy mnie zaadoptowała miałam stałe ilości pożywienia oraz pielęgnacje.Pani Danuta bardzo lubiła koty,nie mogła się doczekać kiedy urodzę kocięta.Nie przeszkadzało jej to że będą one mieszane.

Pewnego dnia poszłam z panią Danutą do parku.Obok nas przeszedł jakiś kot.

Otarł się o nogi mojej pani i mruknął przyjaźnie.

-Witaj...
-Hej.Jesteś tutaj od paru dni prawda?Widziałem jak tutaj się błąkałaś...Ty jesteś....
-Milka....
-Czemu ten człowiek z samochodu....czemu ciebie wyrzucił?
-Bo będę...Spodziewam się kociąt....
-Przykro mi...och,nie przedstawiłem się.Jestem Alvin.
-Przejdziemy się gdzieś?

<Alvin?>

Od Rika-,,Jak dotarłem"

Kiedy pani Ewelina mnie zakupiła czułem od niej zapach innego psa.Pojechaliśmy samochodem.Kiedy Ewelina postawiła mnie na trawie zza drzwi wybiegł wielki chart.Od razu przyjąłem pozycję uległą.
-Nie bój się mały!Jestem Kora....a ty?Ach...no tak.Zapewne zmienią ci imię....
-A...ja jestem Bruno..

.......

-Robercie...do niego pasuje mi imię Riko....
-No...dobrze niech będzie.

Tak więc państwo Williamsowie postanowili już jak będę się wabił.

-Riko!Riko...no choć malutki...No choć...Zobacz Ewo,reaguje...szybko się nauczy....
-Robert....choć na obiad.

Zostałem sam z suczką.

-Musisz reagować na swoje nowe imię...w końcu zapomnisz o tym że miałeś na imię Bruno...Ja jak byłam mała miałam na imię....na imię...poczekaj....

Suczka chodziła w te i we wte aż w końcu podbiegła.
-Lili!Miałam na imię Lili.Ale teraz jestem Kora....Choć pokażę ci teren....

Tak oto zyskałem przyjaciółkę oraz nowy dom.

Od Niny-,,Jak tu dotarłam"

Dawno temu,gdy miałam 1 rok mieszkałam jeszcze w Ameryce.Przebywałam w schronisku,aż w końcu zaadoptowała mnie pani Zuzanna,która pochodziła z Polski.Mieszkała ze swoim mężem,który codziennie kupował sobie wódkę i potem leżał pijany na chodniku,a także z jego siostrą,która była równie zła jak on.Ta rodzina miała niewiele pieniędzy,do tego mąż pni Zuzanny popadał w różne długi,co jeszcze bardziej pogorszyło sprawę.Niedługo potem okazało się,że pani Zuzanna jest ciężko chora na serce i pozostał jej około miesiąc życia.Byłam bardzo smutna,bo mocno pokochałam moją właścicielkę.


Miesiąc później...


Pani Zuzanna umarła.Jej mąż i szwagierka nawet nie byli na pogrzebie.Ja byłam za płotem,bo nie pozwolono mi wejść na teren cmentarza.Parę dni później w domu zjawili się mąż pani Zuzanny i jego siostra.Byłam bardzo głodna,ale nawet ich nie prosiłam.Wiedziałam,że mogę od nich dostać tylko kopniaka.Na szczęście na świecie są dobrzy ludzie.Przechodnie widzieli jaka jestem wychudzona i rzucali mi trochę jedzenia.Pewnego wieczoru zjawiłam się w domu i zobaczyłam,że na podłodze w salonie leżało pełno butelek po wódce.Mąż pani Zuzanny i jego siostra byli kompletnie pijani.Szwagierka pani Zuzanny wymyśliła,że przywiążą mnie do drzewa i zostawią.Tak też zrobili.


Parę dni później...


Byłam zupełnie wykończona głodem.Myślałam,że umrę właśnie tutaj.Nagle usłyszałam kroki.Pojawił się jakiś człowiek.Zabrał mnie do siebie,nakarmił,położył spać.Nazywał się pan Marcin i był moim nowym właścicielem.


Rok później...


Po roku musiałam razem z panem Marcinem przeprowadzić się do Anglii.Trafiliśmy do miasteczka Twin Peaks i tu zostaliśmy.Poznałam wielu nowych przyjaciół.Wspaniale mi się tu mieszka...

Nowe zwierzaki!


















Nina









Riko








Milka

wtorek, 30 lipca 2013

Od Luny-,,Jak tu dotarłam"

Kiedy byłam bardzo małym kociątkiem zostałam kupiona przez panią Małgorzatę.Jej mąż chciał mieć psa z którym mógłby chodzić na spacery,rzucać mu patyki do wody itd...Jednak Małgosia chciała mieć kota.Więc jednak wygrało jej zdanie.Pan Adam mimo wszystko od najmłodszych lat uczył mnie pływania w wodzie.Umiałam pływać ale na początku jak każdemu kotowi nie przychodziło nawet do głowy jak kto może polubić wodę.A jednak po miesiącach żmudnej pracy wprost ją pokochałam.

Po roku....

Pani Małgosia oglądała telewizje.

,,Słynna aktorka Kate W. odziedziczyła dom po swojej zmarłej cioci...."

Kiedy prezenter telewizyjny to powiedział pani Małgosia wyłączyła telewizor.
-Adam!Pakuj walizki.
-A czemu?!
-Przypomniałam sobie o domu mojej babci....
-Ja też o tym zapomniałem....
-Nie możemy tu dłużej mieszkać....kanapy są prawie zjedzone przez mole.

Tak więc po około dwóch godzinach wszystko było już załatwione.Potem właściciele załatwili sprawy meldunkowe i pojechaliśmy do domu babci.Było tam miło i przytulnie.W sadzie było wiele drzew oraz krzaków.Trawa była wysoka co ułatwiało mi zamaskowanie się kiedy polowałam na myszy.Usłyszałam jakiś szmer.Od razu myślałam że to mysz.Rzuciłam się w pogoń.Powaliłam coś co z pewnością było za duże jak na mysz.

Spojrzałam się.To był kot.
-E...ja przepraszam.Nie chciałam.Myślałam że jesteś...-zawahałam się 
wiedząc że dziwnie by zabrzmiało mówiąc że pomyliłam kota z myszą...
-Nic nie szkodzi...Jesteś tu nowa?
-Tak.Jestem Luna a ty?
-Asia.Miło mi cię poznać.

Tak oto poznałam pierwszego kota.

Nowy zwierzak!

















Luna